Jeżeli posiadasz psa albo jesteś miłośnikiem tych zwierząt - daj like'a fanpage'owi Psia Rada: Encyklopedia o psach! Dzięki!
Znów w Londynie
Nie minęło kilka dni, a u progu domu Hermiony i Draco pojawił
się Blaise. Nie wyglądał dobrze i był mocno podłamany. W liście zawarł tylko
część prawdy. O reszcie chciał powiadomić przyjaciół osobiście. Pewnego
lipcowego popołudnia do przyszłych państwa Malfoy’ów wpadli Ginny z Harrym.
Kolacja, którą mieli wspólnie zjeść była idealną okazją na ogłoszenie całej
prawdy.
- Tracey
wyjechała dzisiaj rano – zaczął.
Wszystkie oczy
przy stole były wlepione w Zabiniego. Nikt się nie odzywał, bo wiedzieli, że
rozstanie ze swoją dziewczyną bardzo przeżył.
- Wyjechała nie
za pracą czy lepszym życiem. Ona kogoś tam ma. Nie wiem, kto to jest, ale wiem,
że poznała go w zeszłe wakacje. Przez cały rok utrzymywali ze sobą kontakt.
Była u niego na Boże Narodzenie. Spotkali się też na jeden wieczór zaraz po
rozpoczęciu ferii. Mocno się wtedy pokłócili. Ale to i tak bez znaczenia…
Westchnął głośno
i zrobił długą pauzę.
- Ona… Ona była
w ciąży. Nie wiedziała, czyje było to dziecko, czy moje czy jego. Postanowiła
je usunąć. Przeżyła to bardzo, a kłótnia z tym chłopakiem… Ech, szkoda gadać.
Wszyscy byli
nienaturalnie cicho. Nikt nie wiedział, co powiedzieć. W końcu Hermiona
postanowiła zabrać głos.
- Nie martw się,
Blaise… Może tak po prostu musiało być?
- Właśnie,
stary. Tego kwiatu jest pół światu! – dodał Harry, za co oberwał w piszczel od
przyjaciółki.
- Przynajmniej
poznałeś prawdę – powiedziała łagodnie Ginny i spojrzała smutno na Blaise’a –
Lepsze to niż kłamstwo, prawda?
Chłopak kiwnął
głową, ale bez większego przekonania.
***
Po kolacji
Hermiona i Harry zdecydowali się odwiedzić Syriusza. Ginny i Draco postanowili
zostać razem z Blaisem. Omówili z nim wszystkie możliwe tematy, unikając słów
„USA”, „Tracey” i „wyjazd”. Po półgodzinnej pogawędce Draco powiedział, że musi
iść na górę rozważyć oferty pracy w ministerstwie.
Kiedy tylko
chłopak zniknął na piętrze, Blaise odetchnął z ulgą. Usiadł na kanapie. Oparł
łokcie o kolana i spuścił głowę lekko w dół. Wstydził się okazywać swoje
uczucia w obecności przyjaciela, ale przy Ginny nie miał takich problemów.
Dziewczyna
usiadła obok niego. Długo nie wiedziała, co zrobić i czy w ogóle powinna się
odzywać. W końcu powiedziała:
- Nie przejmuj
się. Życie toczy się dalej. Wiem, że Tracey wiele dla ciebie znaczyła, ale to
już przeszłość. Bądź co bądź, jesteś teraz kawalerem i sądzę, że nie opędzisz
się od dziewczyn.
Blaise
zachichotał.
- Mówisz jak
uczennica. A chwilę, bo ty jeszcze JESTEŚ uczennicą!
Ruda prychnęła.
- Wielka
różnica. Jesteś zaledwie rok starszy, a Hogwart skończyłeś kilka tygodni temu.
- Widzisz? A
Draco już roboty szuka.
Ginny
uśmiechnęła się i złapała Blaise’a za rękę.
- Ginny?
- Hm?
- Dziękuję.
Dziewczyna
spojrzała na Blaise’a ze zdziwieniem w oczach.
- Za co? –
zapytała zdziwiona.
- Dzięki tobie
wreszcie się dziś uśmiecham – powiedział cicho.
***
Późnym
wieczorem, po prowizorycznej kolacji przygotowanej przez Ginny, cała trójka
rzuciła się na kanapę i zaczęła błądzić po kanałach telewizyjnych. W końcu
znaleźli jakiś ciekawy film sensacyjny. Oglądali go w skupieniu aż do powrotu
Harry’ego i Hermiony.
- Co oglądacie?
– zapytała Her, siadając na oparciu kanapy.
Cała trójka ją
uciszyła. Dziewczyna postanowiła przyłączyć się do seansu i wydedukować, co
działo się uprzednio. Harry stał niewzruszony. Uważnie obserwował Ginny, która
siedziała pod cienkim kocem zaraz obok Blaise’a. Kiedy na ekranie pojawiła się
brutalna scena, Ruda pisnęła i wtuliła się w chłopaka. Zabini był tym
zaskoczony, ale objął ją i delikatnie poklepał po plecach, kiedy krwawe ujęcie
się skończyło.
- Ginny, idziemy
do domu.
Dziewczyna obróciła
się i spojrzała na Harry’ego ze zdziwieniem. Posunęła się w lewo i zrobiła mu
miejsce. Jednocześnie jeszcze bardziej wtuliła się w Blaise’a. Wybraniec nie
był z tego faktu zadowolony.
- Idziemy.
- Chcę obejrzeć
film do końca – powiedziała Ginny i założyła ręce na piersi, dając tym samym
znak, że nie ma zamiaru ruszać się z kanapy.
- Możesz
obejrzeć go dwa domy dalej.
- Ty możesz się
przenieść dwa domy dalej, a ja obejrzę tutaj film. Z przyjaciółmi, którzy też
chcą go oglądać.
Harry mruknął
coś pod nosem i deportował się z trzaskiem. Hermiona spojrzała na Ginny i
spytała:
- Nadal się
kłócicie?
Dziewczyna
pokiwała głową.
- Co się dzieje,
Wiewióro? – zapytał zaciekawiony całą sprawą Zabini.
- Kryzys –
zaśmiała się smutno – Harry ma jakieś problemy i się na mnie wydziera.
Naburmuszyła się
chcąc ukryć ogromny smutek, który chowała w sobie od czasu pierwszej kłótni.
Blaise, widząc to, przytulił ją i pocałował w czoło.
- Przejdzie mu.
Zobaczysz – powiedział i posłał jej czuły uśmiech, który natychmiast odwzajemniła.
***
Następnego dnia
Hermiona obudziła się wcześnie rano. Przewróciła się na drugi bok, chcąc
przytulić Draco i tym samym wybudzić go ze snu. Ku jej zdziwieniu, leżała w
łóżku sama. Złapała za cienki szlafroczek i włożyła go. Wsunęła nogi w japonki,
w których chodziła rankiem. Powoli udała się do łazienki i zniknęła w niej na
chwilę, żeby wykonać poranną toaletę. Spięła włosy w koczek i powoli zeszła do
kuchni.
Zastała tam
Draco jedzącego jajecznicę i czytającego gazetę. Nachyliła się nad nim i
pocałowała go w policzek. Zerknęła na nagłówek czytanego przez niego artykułu.
Poczuła jak całe ciało spina się pod wpływem informacji, którą dostarczył
fragment tekstu.
- Skeeter chyba
się nudzi – warknął równie zdenerwowany chłopak – Nie wiadomo, co obecnie
dzieje się z panem Malfoy’em, lecz ostatnimi czasy był widywany w towarzystwie
kilku arystokratek takich jak Pansy Parkinson, Tracey Davis czy Julietta Moore.
Poza tymi dziewczętami, powodem jego zniknięcia mogła być też jakaś zakazana
eskapada z przyjacielem rodziny, Blaisem Zabini i ich wspólną przyjaciółką tj.
Ginny Weasley. Z tego grona wyklucza się jednak Harry’ego Pottera i Hermionę
Granger. Pan Potter był bowiem widziany niedawno w jej towarzystwie w Dolinie
Godryka. Razem spacerowali po ulicach, a następnie udali się do tego samego
domu. Czyżby młoda panna Weasley była tak zakochana, że nie zauważyła kolejnego
romansu swojego chłopaka? – zacytował, po czym warknął – Zauważać to ty nie
możesz swojej wielkiej dupy jak nie założysz okularów.
Hermiona
westchnęła. Widocznie artykuł o Myrthle Dungass aka Rita Skeeter nie przyniósł
spodziewanego efektu. Owszem, dziennikarka dała sobie spokój w drążeniu tematu
na temat związku Hermiony i Draco, ale nie odpuściła tematu samego chłopaka. Co
gorsza, jej artykuły zaczęły uderzać również w Ginny.
W kuchni pojawił
się Blaise. Nalał sobie wcześniej zaparzonej czarnej kawy do kubka i przywitał
parę skinieniem głowy.
- Jak tam? –
zapytał po paru łykach.
Draco podał mu
gazetę. Blaise przejrzał artykuł Rity. Z każdym zdaniem robił się coraz
bardziej zdenerwowany.
- Czy ona nie
może znaleźć sobie lepszego zajęcia? Robienie na drutach, na przykład.
- Widocznie nie
– powiedziała Hermiona.
Zapadła cisza.
Wydanie Proroka Codziennego z tamtego lipcowego dnia dało wiele do myślenia
szczególnie samemu Malfoy’owi. Gazeta niemal krzyczała do niego, że musi
spotkać się z rodzicami, dać jakiś większy znak życia poza listem. Jednak
najpierw musiał wymyślić jakąś dobrą wymówkę, która usprawiedliwiałaby jego
nieobecność poza domem.
- Powinnam
odwiedzić swoich rodziców.
Draco spojrzał
na Hermionę z zadowoleniem.
- Czytasz mi w
myślach, wiesz?
***
- Tak, mamo.
Jestem u siebie w domu, tak jak ci mówiłam. Nie, nie jestem sama. Harry, Ginny
i jeszcze dwójka naszych przyjaciół tutaj jest. Tak, dobrze się czuję. Mamo?
Mamo, posłuchaj mnie. Mogłabym zatrzymać się u was na kilka dni? Nie, nic się
nie stało. Z nikim się pokłóciłam. Tak, przyjechałabym jutro. Chcę kogoś wam
przedstawić. Dowiesz się jak przyjadę. Dzięki. To pa! Ucałuj tatę. Pa!
Hermiona
odłożyła słuchawkę. Weszła po schodach do pokoju, gdzie Draco pakował walizkę
od dobrej godziny, nie wiedząc, co zabrać. Dziewczyna zaśmiała się widząc jego
nieudolne starania. Pomogła mu, a następnie sama spakowała siebie. Z samego
rana mieli deportować się na dworzec, a stamtąd wziąć taksówkę. Draco wolał
pokonać tę odległość jedynie przy pomocy deportacji, ale Hermiona wybiła mu ten
pomysł z głowy, ponieważ jej rodzina mieszkała w typowo mugolskiej okolicy.
Blaise
zdecydował przenieść się na czas ich nieobecności do Potterów, ponieważ, jak
stwierdził, nie chciał zostać sam w tak dużym domu. Zadeklarował również opiekę
nad Krzywołapem, dla którego ta opcja nie była zbyt korzystna, ponieważ
oznaczała konfrontację oko w oko z ogromnym psem Harry’ego, który niczym nie
przypominał małego szczeniaczka z Gwiazdki ’99 roku.
Draco i Hermiona
zjedli kolację, którą razem przygotowali. Był to pierwszy tak romantyczny
wieczór we dwoje. Cieszyli się swoją obecnością przez cały czas. W nocy usnęli
niemal jednocześnie w swoich objęciach.
Rano ich uszy
podrażnił budzik z metalowymi blaszkami. Draco zerwał się z łóżka jak oparzony,
nigdy wcześniej nie korzystał z tego typu urządzenia.
- Już wiem,
dlaczego mugole zachowują się jak wariaci. Gdyby codziennie budziło mnie takie
ustrojstwo, też bym zdziczał.
- Przesadzasz –
powiedziała łagodnie i pocałowała go.
Zjedli śniadanie
i przebrali się, a następnie deportowali się na rzadko uczęszczaną uliczkę tuż
przy dworcu Kings Cross w Londynie. Hermiona spojrzała na budynek z
rozmarzeniem i wróciła myślami do ostatniego roku szkolnego w Hogwarcie.
Draco złapał
taksówkę. Weszli do wnętrza czarnego samochodu zostawiając walizki kierowcy,
który spakował je do bagażnika. Hermiona podała dokładny adres, a kierowca
ruszył ulicami Londynu zmierzając do spokojnej dzielnicy zwanej London Borough
of Brent.
***
Pogoda była
idealna na urządzenie grilla na dworze. Tak też postanowili zrobić państwo Granger.
Jean Granger wysłała męża z samego rana po świeże steki, sama z kolei zajęła
się przygotowywaniem warzyw i napojów. Domyślała się, że Hermiona będzie
chciała przedstawić im kogoś dla niej ważnego, dlatego też chciała zadbać, żeby
ich pierwszy wspólny obiad wypadł idealnie. Naturalnie Paul Granger nie miał
zielonego pojęcia o wszystkim. Był poinformowany jedynie o przyjeździe córki na
kilka dni. Ta informacja bardzo go ucieszyła, więc bez zbędnego marudzenia udał
się na zakupy. Kiedy wrócił pomógł żonie w przygotowywaniu obiadu oraz
rozkładaniu stołu w ogródku. Narzucił na niego czerwono-biały obrus w kratę. W
komplecie ze stołem były również drewniane pomalowane białą farbą krzesła, na
których poukładał poduchy obite materiałem, z którego był wykonany obrus. Pani
domu nakryła do stołu i dopięła wszystko na ostatni guzik. Dodatki i mięso
czekało tylko na przyjazd córki z tajemniczym gościem.
Tymczasem
tajemniczy gość ze swoją partnerką dojeżdżali już pod jej stary adres
zamieszkania. Kiedy samochód się zatrzymał, zapłacili i odebrali od kierowcy
bagaże. Taksówka odjechała tak szybko, jak szybko się pojawiła. Hermiona weszła
po trzech stopniach na podwyższenie umożliwiające dojście do drzwi. Już chciała
wcisnąć dzwonek, kiedy Draco zatrzymał jej rękę.
- Błagam, daj mi
chwilę.
Popatrzyła na
niego pytająco.
- Przecież nie
będę cię obściskiwał w twoim domu, skoro twoi rodzice nie wiedzą nawet o
naszych planach.
Uśmiechnęła się
do niego szeroko i zarzuciła ręce na szyję. Chłopak wplótł palce w jej włosy i
zaczął ją gorąco całować. W końcu musieli wyrobić normę na co najmniej trzy
dni. Tak bardzo poddali się chwili, że Draco niechcący popchnął dziewczynę na
ścianę, w którą wmontowany był dzwonek. Ku ich przerażeniu za ścianą rozległ
się niemal alarm. Para oderwała się od siebie natychmiast. Hermiona zaczęła
ścierać swoją szminkę z ust i policzków chłopaka, chichocząc przy tym
niemiłosiernie.
- Jesteś
okrutna, wiesz?
- Wiem.
I dokładnie w
tym momencie drzwi otworzyły się, a oczom Draco po raz pierwszy ukazała się
jego przyszła teściowa. Była ubrana na sportowo, ale schludnie. Swoje brązowe
włosy, które Hermiona ewidentnie odziedziczyła po niej, spięła w luźny kucyk.
- Cześć kochanie!
– powitała radośnie córkę – Wejdźcie, proszę.
Kiedy wpakowali
się do przedpokoju, Hermiona wskazała na chłopaka i przedstawiła go. Draco ujął
dłoń pani Granger i ucałował ją szarmancko.
- Enchanté –
przywitał ją po francusku, co jeszcze bardziej zaciekawiło matkę Hermiony.
Po chwili w
przedpokoju pojawił się Paul Granger, który ze zdziwieniem spojrzał na,
stojącego obok jego jedynej córki, mężczyznę. Żeby załagodzić niezbyt ciekawą
sytuację, Hermiona rzuciła się w ramiona ojca i przytuliła go. Ten ucałował ją
w czoło. Dopiero wtedy zwrócił się w stronę nieznajomego.
- A pan to?
- Tato, to
Draco. Jest moim…
- Bliskim
przyjacielem – dokończył za nią chłopak i podszedł do ojca Hermiony.
Podali sobie
rękę. Draco starał się za wszelką cenę wyglądać na pewnego siebie, ale w głębi
duszy był zestresowany i spięty jak jeszcze nigdy. Niezmiernie zależało mu na
dobrych relacjach z Grangerami, bo miałby wtedy pewność, że chociaż Hermiona
zachowa normalną rodzinę po ich małżeństwie.
Paul Granger
zmierzył go niepewnym wzrokiem, ale żona spojrzała na niego ostrzegawczo,
ponieważ wyczuła, że ich gość zwyczajnie się boi, chociaż stara się tego po
sobie nie pokazywać. Można to było nazwać spaczeniem zawodowym psychologa albo
zwykłą matczyną intuicją.
- Zapraszam was
na obiad. Przygotowaliśmy grilla.
Draco przestawił walizki, żeby nie stały w
przejściu, a następnie ruszył za Grangerami. Idąc przez ich dom nawet się nie
rozglądał, bo w jego mózgu coś podpowiadało mu, że to dopiero początek gry o
Hermionę.
~~~ OGŁOSZENIA PARAFIALNE ~~~
Ten rozdział dedykuję dla Księżniczki Czystej Krwi.
Pisanie 36-tki nauczyło mnie, że nie mogę planować rozdziałów. Początek był pisany wg wcześniej zaplanowanego schematu. Wyszło drętwo. Od czwartego fragmentu pisałam to co mi przyszło do głowy i jest super. Podoba mi się ten rozdział mimo tego marnego początku. Jego kolejnym plusem jest długość - ponad 5,5 stron w Wordzie :) Mam nadzieję, że Wam się podoba i nie będziecie narzekać tak jak ja :D Powoli postaram się wrócić do częstego dodawania rozdziałów. Po 20 powinnam znów mieć lżej.
Buziaczki potworki.
Wasza,
E.