Prolog
Kiedy zamykam oczy i uciekam myślami, wciąż mam szesnaście lat. Wciąż spaceruję ciągnącymi się w nieskończoność korytarzami Hogwartu. Widzę wszystkich znajomych z lat szkolnych, uśmiecham się do nich. Jednak to nie oni przyciągają moją uwagę. W tłumie uczniów zawsze wypatruję jego. Szukam go nieraz godzinami i za każdym razem nie mogę go odnaleźć. Budzę się rano i wstaję z łóżka po cichu, by nie obudzić mojego męża. Kieruję się w stronę łazienki i spoglądam w lustro. Zawsze odchodzę od niego jak najszybciej, nie mogąc uwierzyć, że nie jestem już tą młodą i roześmianą nastolatką.
Byłam zupełnie inna. Radosna, błyskotliwa, pełna energii do życia. Jednak wraz z zakończeniem nauki w Hogwarcie, zniknęłam. Swoje życie traktuję na równi z rolą teatralną w jakiejś beznadziejnej sztuce. Zarówno aktorzy jak i widownia są zmęczeni oglądaniem kiepskiego spektaklu, ale ciągną to dalej, byle do końca. Nie spodziewam się oklasków, bo zawsze byłam i będę okropną aktorką. Wiedzą to mój mąż jak i moi przyjaciele.
Monotonność mojego życia bywa czasami bardzo przytłaczająca, ale na ogół pasuje mi rola gospodyni domowej. Nie ciągnie mnie do pracy, póki co nie jestem na to jeszcze gotowa. Cieszę się, kiedy widzę uśmiech na twarzy mojego męża. Jestem szczęśliwa, kiedy on jest szczęśliwy. Mimo tych lat, które spędziliśmy razem, nigdy nie będę w stanie powiedzieć mu, że go kocham. Nie mogłabym go okłamać.
Tak, to nie miłość skłoniła mnie, by zostać jego żoną. To przyjaźń i długoletnie przywiązanie. Mój świat legł w gruzach już dawno temu i nie było powodu, by za nim płakać. Kiedy więc dostałam szansę zaczęcia wszystkiego od początku, nie wahałam się ani chwili. Uszczęśliwiłam tym wiele osób w swoim bliższym i dalszym otoczeniu. Łudziłam się, że kiedyś uszczęśliwię tym czynem również siebie.
Dziwne zjawisko, sen. To odzwierciedlenie twoich najgłębszych pragnień i lęków jednocześnie. Niektórzy potrafią je kontrolować i przez te kilka godzin żyć tak jak zawsze chcieli. Niektórzy, w tym ja, bezczynnie patrzą jak wszystkie najgorsze i najlepsze chwile splatają się w jedno. Wszystkie zdarzenia, które starannie wymazuję z pamięci za dnia, wracają do mnie nocą. Jestem jak Syzyf, moja praca nigdy się nie skończy.
Bo miłość jest jak blizna, nie usuniesz jej tak łatwo.
~~~ OGŁOSZENIA PARAFIALNE~~~
Z okazji świąt, ponieważ nie miałam okazji schować się pod choinką każdego z Was, postanowiłam wstawić prolog jako mój prezent dla Was. Mam nadzieję, że jedzonko smakowało, a prezenty nie mogły zmieścić się pod drzewkiem. Dziś jest dzień Bożego Narodzenia, więc życzę Wam wszystkiego dobrego. Wykorzystajcie ten czas dobrze :)
Wiecie, mam taki ambitny plan, żeby skończyć tę historię do Sylwestra włącznie (ostatni rozdział pojawiłby się na minutę przed Nowym Rokiem ;D), ale nie wiem jak mi to wyjdzie. Mam również zamiar naskrobać jakąś krótką świąteczną miniaturkę związaną z obrazkiem, który wstawiam. No nic, zobaczymy.
Jeszcze raz wszystkiego najlepszego potworki <3
PS Pochwalcie się co dostaliście na święta! Ja "Wołanie Kukułki", "Trafny Wybór", 2 kurty indyjskie, Chanel 5, kilka czekolad szwajcarskich, pamiętnik (który zrobiłam sama dla siebie, ahahah), śliczną ręcznie malowaną szkatułkę, trochę hajsu i... ZMIENIACZ CZASU z The Noble Collection :D Aż się poryczałam jak otwierałam gablotkę, żeby go wyjąć <3
THE BEST PRESENT EVER!
